PODEJMIJ DECYZJĘ

PODEJMIJ DECYZJĘ

Jako pielęgniarki uczmy się podejmować decyzje, brać na siebie odpowiedzialność, przyjmować krytykę, wyciągać wnioski. Dzięki temu mamy szansę na świadomy rozwój zawodowy.

Ilość przeczytanych książek czy godzin spędzonych przy pacjencie, to nie wszystko. Każdy dzień powinien być świadomy i refleksyjny. Tak, żeby  zachęcił nas do ewaluacji naszych działań. Jeśli wynik naszej wewnętrznej oceny jest pozytywny pochwalmy się za to, jeśli natomiast widzimy, że coś nam nie wyszło nastawmy się na zmianę lub szukanie rozwiązania. „ Jeśli coś nie działa, to przestań to robić. Jeśli działa, rób tego więcej” oto pragmatyczna i racjonalna prawda życiowa ujęta w prostym powiedzeniu. Może to jest myśl, którą warto częściej stosować w naszej pielęgniarskiej pracy?

Dzisiaj znajoma pielęgniarka, będąca członkiem zespołu resuscytacyjnego jednego z miejskich szpitali w Polsce, zadała mi pytanie: dlaczego jest tak, że jak przychodzimy do resuscytacji to pielęgniarki z oddziału znikają? Ja niestety mam podobne doświadczenia. Z jednej strony jest to zachowanie, które podnosi mi ciśnienie w tempie zastraszająco szybkim. Jednak z drugiej kiedy staram się to zrozumieć, dochodzę do wniosku, że to odzwierciedlenie panującej wszędzie rzeczywistości.

W idealnym świecie pracodawca organizuje naszą pracę tak, że w trakcie dyżuru mamy czas na  zapoznanie się na bieżąco z procedurami szpitalnymi. Mamy tyle urlopu szkoleniowego, który jest nam bez problemu udzielany, że z chęcią podnosimy swoje kwalifikacje, robimy obowiązkowe kursy oraz stać nas na robienie tych nadprogramowych oferujących ciekawy program i ogrom rzetelnej wiedzy.

Rzeczywistość jak zwykle okazuje się brutalna. Podnoszenie kwalifikacji wciskamy niemal siłą między dwoma etatami, na których próbujemy zarobić chociaż odrobinę więcej niż średnią krajową czy chociażby kasjer w Lidlu. Naciągając dobę do 36h. Spędzamy życie w samochodzie, albo innym środku komunikacji publicznej próbując wygrać z czasem, zmęczeniem i możliwościami naszego mózgu. Jesteśmy ambitni dlatego kiedy postanawiamy zapoznać się z tymi wszystkim procedurami okazuje się, że są oderwane od rzeczywistości, czytaj: spełniają wymogi akredytacji. Procedury często nie sią możliwe do wykonania w zastanej rzeczywistości. Kursy w których musimy uczestniczyć prowadzone są przez ludzi z przypadku i firmy zajmujące się zbieraniem kasy, a nie nauczaniem. Podpisywanie list obecności i wypełnianie kolejnych testów potwierdzających zdobytą „wiedzę”, a także obowiązkowo wiele godzin staży sugerujących zdobyte umiejętności… Wszystko to fikcja. System tworzy złudzenie jakości i  dobrej organizacji. Powoli już od niej puchnie.

Kiedy przychodzi do wykorzystania tych wszystkich papierków w praktyce, to nie ma nikogo chętnego. Dlatego zejdźmy na ziemię, zatrzymajmy się na chwilę w tym owczym pędzie. Zastanówmy się jaki to ma sens. Wiem, wiem co powiecie. Kasa. Żeby była większa, albo mniejsza – zależy czy spojrzymy z punktu widzenia pracodawcy czy pracownika. Ale dlaczego dopuszczamy aż do tak wysokiego poziomu wszechogarniającej nas bylejakości? Też wiem. Bo mało kasy, mało czasu i siły. Bo przecież nic i tak nie zmienimy. Błędne koło.

A może zmienimy?

Dla mnie tylko praca u podstaw ma sens. Tylko spędzenie czasu z pielęgniarkami na ich własnym oddziale. Przećwiczenie procedur tam gdzie pracują, na sprzęcie jaki mają. Tylko takie działanie przyniesie rezultaty w naszej rzeczywistości, ponieważ cukierkowe, idealne kursy ALS, EPLS itp. nie są dostosowane do typowych warunków w polskim szpitalu z jego możliwościami kadrowymi.

Wracając do początku – uczmy się podejmować decyzje i brać na siebie odpowiedzialność. Ponieważ to my jesteśmy jako pielęgniarki, pierwsze przy tym pacjencie i tylko od nas zależy jak ta reanimacja się rozpocznie.

 

Jeśli Ci się podobało, udostępnij:

11 thoughts on “PODEJMIJ DECYZJĘ

  1. Również z mojego doświadczenia wynika, że kiedy pojawia się zespół resuscytacyjny reszta znika. Prawda jest taka, że jeśli ktoś nie robi na co dzień RKO to się tego boi, nie potrafi. U mnie w ogóle nie było kursów, szkoleń itd. Może to błąd „góry”, że o to nie dbają? Bo, umówmy się, nie każdy ma dodatkową kasę na kursy.

  2. Co za bzdury. 15 lat na chirurgii i zawsze jestem 1 do reanimacji. Nawet jak przybędzie zespół reanimacyjny jedna z nas zawsze uczestniczy w reanimacji. Owszem pozostałe idą dalej w oddział , bo on też potrzebuje opieki. Ciekawe jak nasz zespół reanimacyjny 2 osobowy wypełni swe role kasowania, oddechu i kierowania? Samo się nie zrobi. No chyba, że u nas na prowincji są inne pielęgniarki

    1. Czytała Pani całość? To tylko taki przykład, kropelka w morzu. Całość wpisu nakierowana jest na to ile musimy robić, szkolić się, a na jak niewiele się to przekłada i często jak niewielkie efekty daje.

  3. U nas (duży szpital kliniczny z IP obsługującą dużą część miasta) jest bardzo podobnie, chociaż sytuacja trochę poprawiła się po szkoleniach wewnętrznych (taki mały plus akredytacji w szpitalu poza stertą papierów). Nie dość, że pielęgniarki częściej zostają na sali jak już jesteśmy to jeszcze same podejmują resuscytację (co daje przecież temu choremu jakiekolwiek szanse na mózg i to jest super z perspektywy oit!). Oczywiście, że jest mnóstwo negatywnych historii, ale przekonałam się już jak na takich innych oddziałach działa pozytywny feedback. Jak dobrze buduje naszą współpracę na przyszłość, nie tylko w wypadku nzk, ale i w innych kryzysowych sytuacjach. Pozdrowienia z Poznania Agata:)

    1. Taaak! Dzięki, że to napisałaś! Taki jest między innymi mój przekaz. Szkolenia wewnętrzne, pozytywna informacja zwrotna, ewaluacja realnych działań! Super, dziękuję Ci bardzo 🙂

  4. Myślę, że głównym powodem tego, że dziewczyny „znikają”, kiedy zaczyna się coś dziać, jest strach. Strach przed nieznanym, przed własnymi reakcjami, czy myślenie: przecież powinnam to wiedzieć/umieć – było to na studiach/kursach itp. Jednakże, dopóki nie spróbują, nie przekonają się – uważam, że najlepiej i najłatwiej się uczyć przez doświadczenie, kiedy ma się możliwość, by dotknąć problemu i samemu spróbować znaleźć rozwiązanie. Nie mnie oceniać, dlaczego niektóre nasze koleżanki nie korzystają z takich okazji, niemniej jednak nie mogłabym sobie darować straconej szansy zrobienia czegoś nowego tylko dlatego, że boję się czyjejś krytycznej oceny.

  5. Z jednej strony się zgadzam każda pielęgniarka powinna znać i doskonalić się w RKO z drugiej jednak strony po to jest zespół R w szpitalu ….oczywiście jeśli uciskanie będzie trwało 30 minut to musi być ktoś do zmiany No i myśle ze stwierdzenie ze wszystkie pielęgniarki znikają to przesada….

    1. Wszyscy ludzie powinni znać RKO, a pielęgniarki w szczególności, ponieważ wchodzi to w zakres ich obowiązków. Po za tym społecznie tego się od nich oczekuje jak od każdego medyka. Oczywiście, że przesadą jest stwierdzić, że każda bo tak nie jest. Pozdrawiam i dziękuję za komentarze! Każdy głos jest cenny.

  6. Każda pielęgniarka na pewno zna zasady RKO. U mnie na oddziale IP zawsze jesteśmy obecni podczas reanimacji, staramy się jak możemy, żeby pomagać jak przybiega zespół i uważam, że doskonale wykonujeny swoją prace, żaden z nas nie ucieka. Spójrzmy na to z innej strony, wielokrotnie pielęgniarki anestezjologiczne pokazują swoją wyższoś, nie stronią od szyderstw i niewybrednych komentarzy podczas reanimacji, od lekarzy anestezjologow nigdy nie usłyszałam tylu przykrych rzeczy co od zarozumiałych pielęgniarek. Wiadomo, nie jest to norma, ale może skutecznie zniechęcić do uczestnictwa w takich sytacjach i wprowadza niepotrzebny dodatkowy stres. To może być jeden z powodów. O ile byłoby łatwiej jakbyśmy wszyscy bylo bardziej wyrozumiali i dla siebie uprzejmi. Ja się chętnie uczę, uwielbiam pracować z ludźmi, od ktorych mogę się dużo dowiedzieć, chcę być co raz lepsza w tym co robię, być bardziej decyzyjna i mieć większe możliwości i odpowiedzialność, bo strasznie mnie wkurza to, że mam za sobą tyle lat nauki, kursów, a przełożeni ograniczają mnie tylko do wykonuwania zleceń lekarskich i pytania sie o wszystko. Mimo, że doskonale wiem co mam zrobic i wg ustawy mogę robić wiele rzeczy samodzielnie, ale lekarze i moi przełożeni ciągle podcinają nam skrzydła i ganią za jakikolwiek przejaw samodzielności. Na szczęscie co raz częściej spotykam się z mądrymi, ambitnymi pielęgniarkami, znającymi swoją wartość i wiedzę więc myślę, że pielęgniarstwo zmierza ku dobremu.

  7. I jeszcze jedno: Wielokrotnie słyszałam od moich koleżanek „Ale po co Ci większe prawa i samodzielność? To się wiąże z większą odpowiedzialnością i na co nam to? Tak jak jest jest dobrze.” To po co robimy kursy, studia itd… jak nie chcesz brać odpowiedzialności i być glupią kuropatwą to zostań pomoca pielęgniarską.
    Dobra wylałam swoją frustrację Super blog, takiego czegoś szukałam od dawna! Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *